Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
17 postów 195 komentarzy

Walka o Polskę

p.e.1984 - Teksty polityczne, historyczne i ekonomiczne autorstwa P.E.1984 (Palmer.Eldritch.1984) - oraz przedruki. Polecam: myslnarodowa.wordpress.com palmereldritch1984.wordpress.com

Naród polski na rozdrożu myśli narodowej i czynu, czyli krajobraz po Marszu Niepodległości

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Celem demonstracji jest przebicie się do opinii publicznej ze swoim przekazem politycznym i ekonomicznym, ze swoimi postulatami i ideami. Demonstracja, która nie zdołała zrealizować tych celów, musi zostać uznana za klęskę organizatorów.

W związku z zakłóceniem porządku i narażeniem życia i zdrowia uczestników oraz służb porządkowych (poszkodowani policjancai, zaatakowany squat przy ul. Skorupki, spalenie tęczy na pl. Zbawiciela i podpalenie 2 samochodów przy ul. Skorupki), a tym samym utracenie przez demonstrację pokojowego charakteru, na wyraźne żądanie policji, decyzją Urzędu m.st. Warszawy Marsz Niepodległości został rozwiązany o godz. 16.42.

Do czego ugrupowaniom politycznym służą demonstracje i jak sobie z nimi radzić?

Zanim zajmiemy się przebiegiem tegorocznego Marszu Niepodległości, musimy sobie odpowiedzieć na pytanie, po co on w ogóle jest organizowany. Celem dowolnych demonstracji nie jest maszerowanie z flagami i transparentami i pokrzykiwanie (“Precz z komuną”, “Precz z unijną okupacją” czy co tam jeszcze). Celem demonstracji jest przebicie się do opinii publicznej ze swoim przekazem politycznym i ekonomicznym, ze swoimi postulatami i ideami. Demonstracja, która nie zdołała zrealizować tych celów w epoce, w której świadomość społeczeństwa jest kształtowana przez przekaz telewizyjny, musi zostać uznana za klęskę organizatorów. Można się szczycić liczbą uczestników, osiągnięciami organizacyjnymi, ale to nie zmieni stanu rzeczy, że taka demonstracja okazała się działaniem nieskutecznym.

Uniemożliwienie przebicia się z przekazem politycznym , ekonomicznym i ideowym do świadomości społeczeństwa może zostać osiągnięte przez władze na wiele sposobów. Można je osiągnąć poprzez kompletne przemilczenie w mediach określonej demonstracji, można to osiągnąć poprzez tak dalekie zmarginalizowanie przekazu, że parada kilkunastoosobowej grupy klaunów demonstrujących radość ze status quo okaże się zdarzeniem o wiele donioślejszym niż słuszny protest kilkudziesięciu tysięcy zgnojonych ludzi. Można położyć nacisk na najmniej istotną bądź najbardziej kuriozalną część przesłania – i przemilczeć tą, godzącą w interesy “grupy trzymającej władzę”. Można wreszcie wykreować takie incydenty związane z określoną demonstracją, że przekaz i intencje jej organizatorów staną się nieistotne. Omówiliśmy tu tylko wycinek sprawy, obejmujący “wojnę informacyjną”.

Co zrobiono z “Marszem Niepodległości” – a czego nie zrobiono – i z jakich powodów?

Jak widać władze, chcąc zrealizować swoje cele informacyjne, mogły do Marszu Niepodległości podejść na przynajmniej dwa sposoby. Po pierwsze – mogły go w ogóle zignorować – zarówno od strony prowokacji policyjnych, jak i – sprawozdań w mediach. Uczestnicy zamiast brać udział w “walce o Polskę”, stać się “kombatantami” i męczennikami “nowej sprawy”, staliby się uczestnikami mało emocjonującej demonstracji, kompletnie zamilczanej przez media. Pierwsze rozwiązanie ma tą zaletę z punktu widzenia socjotechniki, że nie wzmacnia zachowania, bo aktywność uczestników nie napotyka na żadną reakcję otoczenia, dodatkowo jest przemilczana. Działanie to jest więc odcięciem demonstrantom jakiejkolwiek nagrody i stymulacji. To są działania skierowane na wygaszanie pewnych postaw i form aktywności, na pozwolenie, by “para” spokojnie, w sposób kontrolowany, “szła w gwizdek”. Jak widzimy, władze nie zdecydowały się na ten wariant. Zdecydowano się dostarczyć manifestantom pewnego bodźca. Do sprawy wrócimy za chwilę.

Władze zdecydowały się na wariant konfrontacyjny – sprowokowano (bądź przeprowadzono przy użyciu sił specjalnych po cywilnemu) zamieszki i inne incydenty, po to by móc przedstawić Marsz jako demonstracje niebezpiecznej, agresywnej tłuszczy, przed którą trzeba chronić spokojnych obywateli. Takie rozwiązanie ma kilka skutków. Po pierwsze – odciąga uwagę opinii publicznej od tego, co organizatorzy mają do powiedzenia w sprawach politycznych i gospodarczych, kierując ją na atrakcyjne medialnie “sprawozdania z pola bitwy”. Po drugie – dzięki temu, jak napisałem powyżej, cele polityczne demonstracji nie mogą zostać zrealizowane. Pojawia się jeszcze kłopotliwe “po trzecie”. Otóż zamiast pozwolić “ujść parze w gwizdek”, zdecydowano się “zwiększyć ciśnienie w kotle”. Skutki są wielorakie – kontrakcją wzmocniono zwalczane zachowanie. Marsz dorobił się swojej “martyrologii”, swojego wizerunku “zwalczanej, niepokornej opozycji”. Uwiarygodnił się przed środowiskami wykluczonej w III RP młodzieży, młodzieży planowo wypędzanej z Polski bezrobociem, głodowymi pensjami nie pozwalającymi na zapewnienie sobie mieszkania, założenie rodziny i wychowanie dzieci oraz brakiem stabilności zatrudnienia (por. “Wojna demograficzna: warunki bytowe, katastrofa demograficzna i emigracja Polaków z ziem polskich” i “Katastrofa demograficzna III RP – wolny rynek nie działa”). Uczestnicy marszu zyskali przeświadczenie, że ich działania faktycznie zagrażają władzy, że są zwalczani, ponieważ mogą swoimi działaniami (czyli maszerowaniem) coś zmienić. Będą więc maszerować i w kolejnych latach, tworząc tłum za plecami organizatorów marszu, będą uwiarygadniać ich ugrupowania i ich linię. Czy jest to linia prowadząca do jakichkolwiek realnych zmian – można się zastanawiać, ponieważ ideologicznie i retorycznie organizatorzy Marszu wydają się bliźniaczo podobni do pewnej partii, będącej elementem kreowania “równowagi politycznej” w III RP (por. Ruch “Narodowy” – uwagi krytyczne przed “Marszem Niepodległości”). Co ta partia ma do zaoferowania narodowi polskiemu, poza likwidacją polskiej suwerenności przy użyciu np. Traktatu Lizbońskiego, wysyłaniem polskich żołnierzy na wojny USA i Izraela, uniemożliwieniem przeprowadzenia rzetelnego śledztwa w sprawie Jedwabnego, urządzaniem Hanuki w Belwederze i wysługiwaniem się USA – nie bardzo wiadomo. Nie bardzo więc wiadomo, co można zaoferować narodowi polskiemu powielając ideologię i retorykę tej partii w takim stopniu, że w praktyce formułuje się jej przyszły elektorat, przedłużając jej “politykę historyczną” i sentymenty międzynarodowe.

Obróbka medialna

Oczywiście przyjęcie określonej strategii wobec Marszu musiało wiązać się z określonym sposobem przedstawiania zdarzeń. Oto przeciwstawiono spokojne, piknikowe demonstracje ugrupowań “republiki okrągłego stołu”, biegi, festyny, defilady i marsze – zadymie, rozwrzeszczanemu, agresywnemu tłumowi. Tłumowi podpalającemu samochody i “dzieła sztuki nowoczesnej” (pod postacią “tęczy”, która z jakichś powodów musi stać w centrum stolicy, by symbolizować siłę przebicia środowisk LGBT). Takie działanie jest oczywiście nieprzypadkowe. Społeczeństwo otrzymało jasny sygnał – nacjonalizm, postawy narodowe – to burdy, podpalenia, przemoc na ulicach. To destabilizacja. To nieudolni, nieodpowiedzialni, nie panujący nad sytuacją organizatorzy (niezdolni do dotrzymania własnych obietnic!) – jak więc można dopuścić ich do decydowania o losach państwa? Jednocześnie ugrupowania “okrągłego stołu” to stabilizacja, bezpieczeństwo i spokój (także na ulicach). W reportażach serwisów informacyjnych “nacjonalistycznym zadymom” przeciwstawiano nie tylko demonstracje środowisk PO, ale i … PiS-u. Po co to zrobiono? Aby pokazać, że opozycyjną, “bezpieczną” alternatywą dla nacjonalistycznych chuliganów jest stanowczy, grzmiący przeciw “wewnętrznemu zagrożeniu suwerenności Polski” Jarosław Kaczyński (którego brat, za jego przyzwoleniem, pogrzebał tą suwerenność podpisując Traktat Lizboński). Z tego punktu widzenia można powiedzieć, że PiS zrealizował swoje cele polityczne zarówno kosztem Marszu Niepodległości … jak i dzięki temuż Marszowi. Tego organizatorzy Marszu raczej w swoich rachubach nie zakładali.

Podsumowanie: czy coś się przez rok zmieniło?

Rok temu pisałem po Marszu, w komentarzu na blogu Andrzeja Szuberta tak (link):


Andrzej Szubert napisał: Przede wszystkim zaś w kraju zniewolonym, podporządkowanym Brukseli, Waszyngtonowi, Tel Awiwowi i banksterskiej sitwie świętowanie niepodległości jest żałosną farsą. Powinniśmy domagać się odzyskania niepodległości – a nie ją świętować.

Trafił Pan w “dziesiątkę”. Z ww. przyczyn 7-go XI Polacy powinni wywieszać czarne flagi (jako symbol żałoby narodowej [a nie kaczosmoleńskożałoby czy anarchii]). Tymczasem młodzi puszczają parę w gwizdek, a ustawieni policyjni zadymiarze “dorabiają gębę” polskim ruchom narodowym. W dzisiejszych sprawozdaniach z marszów uderza, że “wiadomości” w 1 programie TVP o 19.30 przedstawiły jako “równorzędne” marsz judeookupacyjny komorowsko – gronkowalcowsko – kopaczowski, marsz 1000 komuchów nieznanego autoramentu, marsz dzieci judeoarystokracji III RP i polskich przygłupów z Antify, spacer Jarosława Kaczyńskiego i jego kilku przybocznych (kto wie, czy znacznej części tłumu nie “robił” BOR) – i kilkunastotysięczny marsz zdezorientowanej młodzieży patriotycznej przedstawianej jako “prawica”. Brylował (od pewnego czasu lansowany) znany fan homoseksualistów poseł Kalisz.Jaki jest sens angażowania tych młodych ludzi w Marsz? Żaden. Parę minut relacji w TV, która posłuży do promowania z góry założonego przekazu i “przystawek”. Okres manifestacji się skończył kilkadziesiąt lat temu. W dobie masowego dostępu do mediów rządzi nie ten, kto maszeruje, tylko ten kto o marszu zdaje sprawę społeczeństwu (a dokładniej – ten, kto kontroluje ta sprawozdawczość). Jedyną metodą walki z tym systemem jest informowanie i organizowanie zapasowego systemu obiegu informacji. A happeningi są dla durniów.

Czy w tym roku mogę coś dodać? Może tyle, że małe, lokalne grupki młodzieży poszukującej swojej drogi do autentycznie narodowych poglądów zrobiły kolejny krok w zakresie scalania swoich środowisk, zgrywania się organizacyjnego. To ważne i cenne. Może kiedyś w ten kształtujący się organizm zostanie tchnięta prawdziwie polska myśl narodowa, zbudowana od nowa na fundamencie dostarczonym przez Ligę Narodową, oczyszczonym z błędów wprowadzonych przez Jędrzeja Giertycha i Romana Dmowskiego (por. Dmowski kontra myśl konserwatywna i regres polskiej myśli narodowej). Błędów, które rzuciły polską myśl narodową i polski ruch narodowy na kolana, z których do dziś nie zdołał się podnieść.. Przed Polakami myślącymi narodowo widzę olbrzymią pracę do wykonania – pracę intelektualną i pracę polegającą na wyłamaniu się z kolein ideologicznych wydeptanych przez pokolenia, które pobłądziły bądź dały się oszukać.Pracę polegającą na przepędzeniu fałszywych proroków i fałszywych autorytetów. Pracę polegającą na daniu w myśli prymatu rozumowi, a nie – sercu i konstruktom metafizycznym. Bo jako naród spaja nas nie – metafizyka – lecz wspólnota losów. Wspólnota interesów politycznych i ekonomicznych. Spaja nas wspólne zagrożenie zewnętrzne i wewnętrzne, któremu tylko jako cały naród – świadomy i zjednoczony – damy radę się przeciwstawić. W obszarze interesów ekonomicznych i politycznych nie ma między Polakami prawdziwych różnic. Tu jesteśmy monolitem – odartymi z majątku narodowego nędzarzami, parobkami u obcego posiadacza. Skazanymi we własnej ojczyźnie na głodowe pensje, niewolniczą pracę, bezrobocie bądź emigrację (por. Jak zniszczono polski przemysł, pozbawiono Polaków pracy i wygnano ich z Polski). O naszej uśpionej sile doskonale wiedzą nasi gnębiciele:

Jarosław Kaczyński o naprawie Rzeczypospolitej

„W 2002 roku radykałowie otrzymali w wyborach przeszło 30 procent.
W tej chwili ich notowania są nieco mniejsze.
Ale jeżeli w Polsce dojdzie do sytuacji, w której połączą swoje siły, nie w jakiejś rewolucji, nie w wystąpieniach ulicznych, w wielkich strajkach, tylko przy urnie wyborczej, całkowicie wykluczeni z częściowo wykluczonymi, dwie wielkie grupy społeczeństwa, to będziemy mieli rządy Samoobrony, być może LPR-u (to też formacja radykalna) i rozwścieczonych swoim losem postkomunistów.”
________________
Źródło: Wykład wygłoszony przez Jarosława Kaczyńskiego w Fundacji im. Stefana Batorego w dniu 14.02.2005, polecam cały tekst Józefa Bizonia (link)

Dlatego będą naród dzielić i tumanić przy użyciu wszelkich możliwych środków. Będą starać się zawężać bazę ruchu narodowego – wypaczając ideologię narodową tak, by odpowiadała jak najmniejszej liczbie fanatyków, a jednocześnie odcinała się od żywotnych potrzeb narodu (przykłady – w ONR imigranci z UPR przeforsowali ortodoksję libertatiańską jako program ekonomiczny, w każdym ugrupowaniu mieniącym się narodowym mamy forsowanie ostentacyjnej dewocji, agresywnego fanatyzmu religijnego, który ma za zadanie przepędzić trzeźwych Polaków z ugrupowań narodowych i zniechęcić społeczeństwo do wszystkiego, co będzie określane jako “narodowe”). Walka o ocalenie narodu polskiego, o odtworzenie idei narodowej w takim kształcie, który pozwoli przebudzić Polaków i scalić wokół ich żywotnych interesów, a nie – podsuwanych im mrzonek, ułud i fatamorgan – ta walka dopiero się zaczyna. I tej walki nie wolno nam przegrać, bo stawką już nie jest nasz dobrobyt, tylko nasz byt biologiczny.

Tekst pierwotnie opublikowany na moim prywatnym blogu jako: Naród polski na rozdrożu myśli narodowej i czynu, czyli krajobraz po Marszu Niepodległości.

KOMENTARZE

  • Oglądałem relację z Marszu Niepodległości w TVN24
    Celowo, żeby zobaczyć warsztat działającej propagandy telewizyjnej. I z przykrością muszę stwierdzić, że od strony oficjalnych mediów relacje zostały przeprowadzone wzorowo. Wszystkie założone wcześniej cele zostały osiągnięte. Po prostu sukces.

    Pewnymi błędami było ukazanie policji jako biorącej udział w prowokacji, np. przy potyczce prowokatorów (?) z squatersami, kiedy to policja czekała z interwencją dwadzieścia minut, czekając na rozwój wypadków. Ale przekaz propagandowy jest tak silny, że prowokacji policji społeczeństwo nie powinno zauważyć. Podobnie Krytyka Polityczna nie próbuje nawet kryć prowokacji policji, na swojej stronie pisząc tak:

    "Dziś, w Dniu Niepodległości, policja nieustannie patrolowała ulice Skorupki i Wilczą, w której mieszczą się przestrzenie autonomiczne Syrena i Przychodnia. Około godz. 15.30 trwał przemarsz nacjonalistów przez centrum. Od strony Skorupki zniknęli wszyscy funkcjonariusze policji. W tym samym czasie pojawiła się grupa kilkudziesięciu neonazistów. Rozerwali łańcuchy bram, wdarli się na teren. Z maczetami, butelkami, pałkami zaatakowali osoby znajdujące się w środku."

    Za to Marsz Niepodległości - to była totalna klapa. Sorry.
  • Bracia i Siostry Wszechpolskiego Marszu Niepodległości!
    Jestem z Was dumny jak nigdy przedtem. Nareszcie zjednoczeni! Nareszcie pod hasłami Państwa Prawa, czyli Konstytucyjnej Republiki Polski! Po raz pierwszy żydo-lewactwo schowało się w norach. Po raz pierwszy zryw i powiew świeżego powietrza! Przyszłość Polski, a może i świata, w Waszych rękach!

    Wasz,
  • Czas na podsumowanie tzw. święta niepodległości i towarzyszącego mu marszu :
    Kolejny happening za nami . Nie wiem czemu , ale te coroczne marsze nie-podległości, kojarzą mi się z coroczną imprezką w rodzaju WOŚP Jurka Owsiaka. Po pierwsze : jedna i druga, tak jak kiedyś 1 Maja, weszła do scenariusza corocznych obchodów tzw.” nowych świąt”. Po drugie : jedna i druga musi się odbyć w atmosferze jej super medialnego nagłośnienia. I po trzecie : z jednej i drugiej nic, zupełnie nic nie wynika dla Polski i Polaków.

    Kochani bracia!!!. Czeka nas wielka praca u podstaw, przede wszystkim z młodzieżą. Zróbmy wszystko, byśmy tej pracy nie spieprzyli. Przed nami długa droga. Musimy zdać sobie sprawę z tego , iż przerabiani na “nową wiarę” też byliśmy wiekami, a mimo to jest coraz więcej przykładów na to , iż to się nie udało. Wszystko co sztuczne w przyrodzie nie ma szans. My jako Słowianie , ludzie przyrody powinniśmy o tym szczególnie pamiętać. Rzeki zawsze wracają do swych starych koryt. My jako Słowianie na początek postarajmy się powrócić do swoich korzeni. Równolegle czyńmy wszystko, by przełamać tę odwieczną niesprawiedliwą praktykę dziejów opartą na zasadzie : dziel, skłócaj i rządź w celu zastąpienia ją zasadą : jednocz/ scalaj.

    Tyle na gorąco ode mnie.

    PS. Wielokrotnie w dziejach pomagała nam geopolityka. Poczekajmy spokojnie. Patrzmy na Stany Zjednoczone Ameryki . Obserwujmy przyjaźń USA-Izrael. Moment na który tak niecierpliwie czekamy, może nie jest tak odległy jak nam się wydaje. Bądźmy cierpliwi.
    Bogatsi o nowe doświadczenia tym jednak razem nie straćmy okazji, która nam się przydarzy.
  • @Zdzich 01:58:12
    “W żadnym bodaj kraju nie przetrwała tak długo, jak w Polsce, spuścizna polityczna pierwszej połowy XIX stulecia; wiara w panowanie sprawiedliwości w stosunkach między narodami, w skuteczność dochodzenia swych praw słusznych przed bezstronną opinią europejską, określanie faktów historycznych jako “zbrodni” i “krzywd”, przekonanie oostatecznem zwycięstwie “słusznej sprawy”, nieliczenie się z realnem ustosunkowaniem siłw życiu międzynarodowem i nierozumienie, że obrót każdej sprawy od wypadkowej tych sił przede wszystkiem zależy. To opieranie widoków politycznych na czysto iluzorycznych podstawach a wraz z niem skłonność do podejmowania działań politycznych bez ścisłego określenia celu i obliczenia środków – nazwano romantyzmem politycznym. Na jego tak długie panowanie w Polsce wpłynęło przede wszystkiem niezwykle położenie ojczyzny – kontrast między świetną przeszłością a teraźniejszością najbardziej upośledzonego w Europie narodu; budowa wewnętrzna społeczeństwa polskiego, sprawiająca, że polityka jego znajdowała się prawie wyłącznie w rękach warstwy szlacheckiej, mającej sporo
    dobrych tradycyj, ale mało zahartowanej w walkach życia praktycznego; młodzieńczość kulturalna społeczeństwa i wynikająca z niej pewna naiwność, biorąca na serio rozmaitepolityczne facons de parler, pod któremi się zupełnie inna treść ukrywa(…)”. (R. Dmowski, Niemcy, Rosja i kwestya polska”, Lwów 1914, s.212)

    Dmowski pisał te słowa nie w 1914 r. (ja akurat takie wydanie miałem pod ręką). Pierwsze wydanie książki ukazało się w 1908 r., można więc powiedzieć, że od ich napisania minęło przynajmniej 105 lat. Dmowski pisze o “tak długim panowaniu” romantyzmu politycznego. Cóż wobec tego mamy powiedzieć my, żyjący z górą wiek później! Doprawdy nie można się dziwić temu, że niektórzy ludzie tracą wiarę w możliwość zrobienia czegokolwiek sensownego dla Polski. Tym bardziej, że niestety dzisiaj już można stwierdzić, że to Dmowski i jego szkoła myślenia politycznego okazały się przemijające, a romantyczna, głęboka nieodpowiedzialność za wszystko, dominuje z całą mocą szaleństwa tej idei wyznawców. Oczywiście, tą smutną konstatacją nie zamierzam w najmniejszym nawet stopniu ani spłycać historycznej doniosłości zasług szkoły myślenia Dmowskiego, ani jej nie doceniać. Nie tylko przyniosła nam ona niepodległość, ale i odcisnęła mocne piętno na pokoleniach Polaków, którzy do powstań za PRL-u popchnąć się nie dali (jakże żałośnie w tym kontekście wyglądają usilne starania neoromantyków, aby protesty robotnicze w 1956 i 1970 nazywać powstaniami). Co więcej, nawet w działaniach większości rządów polskich po 1989 r., które trudno nazwać przychylnie ustosunkowanymi do Dmowskiego, jego szkoła myślenia politycznego ma swój wyraz. Ograniczony, ale jednak. Nazywam ją przemijającą, gdyż Polska i my, epigoni politycznej dmowszczyzny, przegrywamy walkę o teraźniejszość i o przyszłość. Tragiczne wyrazy żywotności romantyzmu politycznego w postaci powstania warszawskiego i tzw. żołnierzy wyklętych, służą od lat do sączenia do umysłów Polaków najbardziej niebezpiecznych dla Polski idei. Bezsensowne powstanie, które położyło kres polityce polskiej okresu II wojny światowej, a w istocie było, w szerszym znaczeniu, pogrzebem I i II RP, uważane jest za niepodważalny ideał i wyraz najgłębszego patriotyzmu. Beznadziejna guerilla straceńców (w sytuacji umycia rąk przez Zachód i ujawnienia się 95% dawnych partyzantów) jest dzisiaj przedstawiana jako jedyna droga godna prawdziwych patriotów polskich po wojnie. O tych, którzy liczeni w miliony, zakasali rękawy i wzięli się do odbudowy Polski i do pracy na jej rzecz, ani słowa. Nie wolno pytać, nie wolno dyskutować, nie wolno mieć innego zdania. To znaczy wolno, ale to oznacza życie ze stygmatem “komunizmu”, “sowietyzmu”, “zdrady” etc. Poza nielicznymi wyjątkami i to raczej jednostkowymi (Janusz Korwin-Mikke, bo jak to wygląda szerzej w Nowej Prawicy, tego nie wiem), cała polska formacja polityczna – mam na myśli najważniejsze ugrupowania, parlamentarne, bądź mające widoki na parlament i przez to obecne w sondażach – nazywająca sama siebie prawicą, żyje kultem romantycznych posunięć politycznych, a sam romantyzm uważa za swój oczywisty program polityczny na dzisiaj i na jutro. Pewna grupa uznaje go nawet za dogmat niepodważalny i nie podlegający rewizji. Także ci, którzy epatują przymiotnikiem “narodowy” w nazwach, najczęściej traktują Dmowskiego jako artefakt z przeszłości potrzebny li tylko do obchodzenia rocznic. W tym wszystkim kryje się przemijanie myśli politycznej Dmowskiego i jej współczesna klęska. W istocie jest o wiele gorzej – jest to klęska Polski, takiej jaką chcielibyśmy widzieć i mieć. Zamiast Polski Dmowskiego mamy jednak, i to bez widoków na zmianę w najbliższej przyszłości, Polskę XIX-wieczną przeniesioną we współczesne realia, podzieloną na pogodzonych z rozpłynięciem się w UE ugodowców i na romantycznych krzykaczy “bez ścisłego określenia celu i obliczenia środków”.

    Dodane przez Adam Smiech dnia październik 24 2013

    za:http://www.jednodniowka.pl/news.php?readmore=457


    więcej:

    http://wiernipolsce.wordpress.com/2013/11/12/narod-polski-na-rozdrozu-mysli-narodowej-i-czynu-czyli-krajobraz-po-marszu-niepodleglosci/
  • Organizatorzy za malo odrożniaja werbalizm konkurencji "wewnątrzśrodowiskowej" o swe wplywy od dialektyki z elektolratami
    Organizatorzy powinni wystąpić o delegalizacje Antify jako organizacji prowokatorów lewacko sjonistycznego faszyzmu oraz przeprosić ambasadę Rosji za prowokacje ochraniane przez policję na uslugach aqntypolskich , sjonistycznie kabotyńskich władz Pasożytniczego Obywatelstwa.
    Sami poawinni też się stuknąć w zbyt kołtunskie głowy i zaprzestać zapodawania na takich marszach koltuńskich hasel w rodzaju "raz sierpem raz mlotem w czerwoną holotę" lub sakralizujacych pojęcie nacjonalizmu , które odstraszaja większość elektoratow zgodnie z interesami propagandy sjonistycznych i liberałpasożytniczych kabotynów
  • co to za gęsia relacja
    a cóż to ma być ów "squat",

    skoro nie przeciwstawiamy się anglicyzacji, to po co nam niepodległość ?
  • Wszyscy.
    WILNO I WILEŃSZCZYZNA: Incydent podczas głównych obchodów Święta Niepodległości na Rossie http://zw.lt/timthumb.php?src=http://zw.lt/assets/Rossa-11-listopada-50.jpg&w=344&h=225&f=&zc=2&cc=e3e3e3 . Fot. Antoni Radczenko

    Listopad 11, 2013 12:14
    W południe rozpoczęły się główne uroczystości z okazji Święta Niepodległości Polski na wileńskiej Rossie. Grupka nieznanych osób z Polski wywiesiła ogromny transparent z napisem ”Jeden naród ponad granicami”, co spotkało się z niezadowoleniem polskiej placówki dyplomatycznej.
    Fot. Antoni Radczenko
    zw.lt

    Na wileńskiej Rossie zgromadzili się licznie przedstawiciele polskiej placówki dyplomatyczno-konsularnej w Wilnie wraz z delegacjami polskich organizacji społecznych.

    Przed godz. 12 dotarła Sztafeta z okazji Dnia Niepodległości z 123-metrową flagą, której inicjatorem jest Wileński Hufiec Maryi im. Pani Ostrobramskiej na czele z ks. Dariuszem Stańczykiem. Wśród uczestników biegu są rajdowcy Rajdu Katyńskiego, uczniowie z Zespołu Szkół w Krynce wraz z 15 Drużyną Harcerzy „Powstańcze Orly” oraz harcerze z Hufca im. Kornela Makuszyńskiego z Głowna.

    Nieznana grupa z Polski wywiesiła ogromny transparent z napisem ”Jeden naród ponad granicami”. Konsul Generalny RP nakazał usunięcie plakatu, argumentując tym, że jest to oficjalna impreza. Natomiast wywieszenie transparentu nie było uzgodnione. Na co nie zgodził się ks. D. Stańczyk. ,,W żadnym wypadku nie usuwajcie, jeżeli ktoś ma pójść do więzienia, to ja, a nie wy” – powiedział komendant WHM.

    http://zw.lt/wilno-wilenszczyzna/incydent-podczas-glownych-obchodow-swieta-niepodleglosci-na-rossie/
  • ------------- AUTOR - znakomita wiwisekcja
    ---- po raz 1 nie wywiesiłam flagi / naprawdę ! pomyślałam,że wywieszę czarną ! / Polska jak dla mnie znajduje się w stanie ŻAŁOBY NARODOWEJ


    --widzę w tym pozornym zagmatwaniu klasyczną PĘTELKĘ taką jaką robi się na palcu !! pozornie luzno leżąca nitka służy do nanizywania nań paciorków z duszą polską - W ODPOWIEDNIM czasie zawiązana zostanie na SUPEŁ -śmiertelny supeł

    --- odwoływanie się do postaci historycznych / politycznych / skłócają Polaków -BÓG-HONOR-OJCZYZNA rozbija jedność narodową -gadanie o wartościach chrześcijańskich - zwykłemu Polakowi tylko podnosi ciśnienie -Polacy zostali przy Bogu z kościoła odeszli !! MATNIA w niej póki co ! znajdujemy się

    --polski problem rozwiązać można tylko w gronie Polaków PATRIOTÓW !! takich jak !! PSYCHOLOG / MATEMATYK / INFORMATYK / ŻOŁNIERZ / BANKOWIEC / INŻYNIER / ROLNIK / PRZEDSIĘBIORCA itp.

    --wszak bierzemy udział w MATRIX lajf
  • WPS
    http://www.youtube.com/watch?v=ueTvHwWikRo

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930